14 kwietnia 2013

Rozdział 1: Operacja: facet.

- Żartujesz sobie ze mnie, prawda? - powiedziała jedna z moich dwóch przyjaciółek, patrząc na mnie zimnym wzrokiem, prawie obracając mnie w lód.
- Co? - wróciłam wzrokiem na Laylę, zastanawiając się dlaczego tak zareagowała
Powtarzając sobie w myślach mój plan był doskonały i genialny. To z pewnością zaprowadzi mnie daleko w tej całej karierze dziennikarskiej, nawet jeśli moja najlepsza przyjaciółka patrzy się na mnie jak na świra z ośmioma głowami i z tęczowymi oczami. Cudowne wsparcie, Layla!
Layla gwałtownie potrząsnęła głową.
- To jest...
- Cudowne! - krzyknęła Casey przez telefon, który leżał na stoliku do kawy pomiędzy mną a Laylą. Obie podskoczyłyśmy z intensywności głosu Casey. Chociaż jedna z nich wspiera mój genialny i, jak dla mnie, logiczny plan. Przybliżyłam się w stronę telefonu.
- Dziękuję! - krzyknęłam, rzucając ręce w powietrze, wykonując gest, który miał mówić 'nareszcie!, a Layla jak zwykle wywróciła oczami. Pochyliła się do tyłu, opierając się o tył kanapy i skrzyżowała ręce na piersiach, okazując ogromną niechęć do mojego pomysłu. Jest bardzo uparta, więc trochę potrwa złamanie jej grubej skorupy, ale jeżeli Casey mi pomoże, to po pięciu minutach będzie po wszystkim.
- Jess, spróbuj pomyśleć logicznie chociaż przez chwilę. Jak masz się dostać do zespołu i , w dodatku, wyglądać jak facet. - dziewczyna podniosła swoją doskonale wywoskowaną brew, kwestionując myśl, że może z tego zrezygnuję.
Mój plan składa się z różnych punktów, ale tak naprawdę zaczyna się top wszystko od mojej kariery w dziennikarstwie muzycznym. Pisałam o muzyce w jednej z kolumn na prawdę dobrej gazety, ale rzecz w tym, że oprócz sześćdziesięciolatków, nikt tego nie czyta, więc prawdę mówiąc oni nie chcą czytać o jakimś popie, o którym nigdy nie słyszeli czy coś w tym stylu.
Więc mój pomysł na zdobycie więcej czytelników to coś w stylu bloga, gdzie pisałam o najnowszej muzyce, zespołach, artystach. Moją pierwszą małą misją było zbadanie jak to jest być w jednym z najsławniejszych zespołów.
Jaki jest haczyk? Cóż muszę być facetem. Dla na prawdę kilku powodów:

1. Łatwiej się dogadać z nimi, jeżeli jesteś tak samo sexowny jak oni.
2. Tylko zatrudniają chłopaków do zespołu

Muszę jakoś się dowiedzieć, jak zachowywać się i wyglądać jak normalny facet.
I to jest mój pomysł jak dostać się do zespołu.
Przypadkowo perkusista zrobił sobie coś z palcami, nie mam zielonego pojęcia co, i dlatego nie może grać oraz z tego powodu opuścił zespół. Dla mnie jest to jak los, a nawet przeznaczenie. Oznaczało to dla mnie, że musiałem to zrobić, miało być cudownie.
- Cóż... - zaczęłam próbować kupić trochę czasu, aby szybko wymyśleć coś, co mi pomoże w tej sytuacji. - Um, a przypadkiem ich perkusista nie zmiażdżył sobie palców czy coś? Mogłabym pójść na przesłuchanie, no nie? I wyglądać jak facet... - i tu mnie ma. Jak udało mi się przejść do faceta, podczas życia z nimi i zachowywać się jak jeden z nich? Poważnie. Nie chcę z nimi przypadkowo rozmawiać, albo coś w tym stylu, bo wtedy by się oznaczało to, że A: jestem gejem albo B: jestem laską. To miało być trudniejsze niż myślałam. I tu myślałam, że faceci mają o wiele łatwiej niż dziewczyny. Chyba zlekceważyłam to.
- Będziesz musiała ściąć włosy, tak jak chłopacy. - powiedziała Casey przez telefon. Moje oczy otworzyły się szeroko, kiedy tylko podświadomie zaczęłam dotykać moich włosów.
- Nie, nie, nie, nie, nie! Tylko nie moje włosy!
- Cóż, taki jest twój plan... - Layla uśmiechnęła się do mnie, jakby myślała, że wygrała.
- Mnóstwo facetów ma długie włosy. - rzuciłam i wzruszyłam ramionami. Wciąż bawiąc się moimi włosami, przerzuciłam je na bo. Nie chodziło tutaj o obcięcie włosów, nawet dla tego planu. Po prostu nie. Moje włosy były jedną z rzeczy które mi się podobały w sobie. Inną rzeczą, którą lubię w sobie to,  potocznie mówiąc, moje cycki. Mają przyzwoity rozmiar, ale teraz będę musiała się dowiedzieć co zrobić, aby je zmniejszyć. Więc są praktycznie nieistniejące.
- W talach sześćdziesiątych. Jeżeli masz to zrobić, to rób to poprawnie i nie rób wiochy. - powiedziała Layla.
- Poczekaj sekundę, wstrzymaj swojego konia! A co jeśliby nosić perukę? - mały uśmiech wkradł mi się na twarz, wiedząc to, że wygrałam tą małą bitwę.
- ... To może działać, tak myślę. - powiedziała przyjaciółka przez telefon, jakby omawiała perukę. Layla wstała i poszła do kuchni, krzycząc: 'Ile cię trzeba przekonywać?'.
- Tak myślałam.
- Co ona powiedziała? - usłyszałam głos przyjaciółki po drugiej stronie telefonu.  Podniosłam telefon ze stołu i powiedziałam trzymając go blisko moich ust:
- Będę potrzebować dobrą perukę.
- Oh.. Właśnie myślą, gdzie mogłabyś ją dostać.
- Yo Jess, chcesz coś do picia? - usłyszałam krzyk Layli z kuchni. Zaczęłam debatować oc mamy w lodówce, w końcu odpowiedziałam.
- Tylko wodę, chyba. Dziękuję!
- Ok.  - usłyszałam w odpowiedzi.
- Ray! - usłyszałam, jak mój telefon krzyczy.
- Co? - zapytałam, marszcząc brwi i zastanawiając się, czy Casey spadło coś na głowę jako dziecko. Layla wróciła do pokoju i podała mi szklanką wody, którą łaskawie przyjęłam i wybełkotałam ciche 'Dziękuję'. 
- Ray, no wiesz, mój fryzjer. On robi peruki! Mogłybyśmy pójść do niego i wziąć jedną za całkiem przyzwoitą cenę. Może jutro? - Layla zaczęła mrugać na mnie, próbując dowiedzieć się co ona mówi.
To jest chyba najlepsza opcja, żeby zdobyć perukę. Plus, Ray nie będzie wypytywać się po co mi ta peruka.
- Okej. - westchnęłam. Będzie z tym dużo pracy. Lalyla klasnęła w ręce, składając je razem.
- Dobra, włosy załatwione. Teraz skupmy się na twarzy.
- Gdzie jesteś ty w tym całym planie? - zaczęłam się boczyć na nią.
- I tak byś to zrobiła, nawet gdybym powiedziała 'nie', więc co mi pozostaje?
- No, tak. - mruknęłam, zastanawiając się w co ona gra.
- Może także pomóc, wtedy aye? - wzruszyłam się. Chyba ma rację
- Więc ostatnim razem, kiedy przypatrywałam się twoim brwiom, Jess, nie wyglądały tak źle, więc nie ruszaj ich, jak na razie. - usłyszałam głos Casey, która nadal mówiła do nas przez telefon.
Czy ona właśnie powiedziała, że moje brwi są chłopięce?  Fakt, pamiętam ten jeden raz, gdy miałam około trzynaście lat, myślałam, że moje brwi są zbyt grube, więc wzięłam maszynkę do golenia i przypadkowo ogoliłam całą lewą brew.  Więc moja mama dokończyła, goląc tę właściwą, mówiąć, że wcale nie wygląda to tak źle i dziwnie. Tak, nie wygląda się dziwnie chodząc bez brwi przez trzy miesiące.
- O cholera, przepraszam, Cas. Ogoliłam je dziś rano, podczas gdy się nie było. - powiedziałam z sarkazmem.
- I tak wiem, że kłamiesz. - odpowiedziała, a ja wywróciłam oczami, dobrze wiedząc, że przyjaciółka mnie nie widzi.
- Musisz wiedzieć, że będziesz musiała chodzić bez makijażu. - powiedziała Layla, wskazując na swoją twarz.
- Wiem, wiem. - powiedziałam z konieczności. - Jeszcze kilkudniowy zarost. Myślisz, że Ray może to zrobić, Cas?
- To jest Ray! Da radę! - odpowiedziała.
- A co z twoimi dość dużymi cyckami? - zapytała Layla. Moje piersi nie są aż takie duże, przysięgam. Szczytem głupoty jest was uświadomić, że wciąż tam są. Layla złapała mnie, przyciągnęła do siebie i pościła oczko, które odwzajemniłam.
- Okej, ubrania? Musimy iść na zakupy. - zauważyłam.
- Więc chodźmy. - zaoferowała Layla, wstając i chwytając za kurtkę i torebkę.
- Okej. - powiedziałam i również wstałam. Chwyciłam swoje rzeczy oraz telefon i przyłożyłam go do ust. - Porozmawiamy wieczorem, Cas. Pa! - rozłączyłam się zanim jeszcze zdążyła cokolwiek powiedzieć, a po chwili razem z Laylą byłyśmy już za drzwiami, aby kupić nowe ubrania dla mnie - faceta. Będzie to wyglądać trochę dziwnie.


---


Od kiedy razem z Laylą przeszłyśmy przez próg pierwszego sklepu, który ma zarówno ubrania dla dziewczyn, jak i dla chłopców, nie było prawie nikogo tutaj, więc nie będziemy wyglądać na idiotki, które kupują męskie ubrania. Śpieszyłyśmy się, żeby nikt nas nie zauważył. Wybrałam jedną parę czarnych jeansów and trzymałam je przed sobą, przyglądając się im. 
- Co o nich myślisz? - zapytałam Laylę, a on tylko pogłaskała niewidzialną brodę.
- Są dobre. Weź jeszcze kilka par. - odpowiedziała, a ja kiwnęłam głową i wzięłam jeszcze kilka par spodni, ale w innych kolorach. Jednak trzymałam się daleko od neonowych kolorów, ponieważ nie jestem G-E-J-E-M.
- Mogę wam w czymś pomóc? - zapytał mężczyzna w średnim wieku z naprawdę wielką brodą oraz łysą głową. Nie mam pojęcia jak on w takim stylu wytrzymuje. Popatrzyłyśmy na siebie nawzajem.
- Nie, dziękuję. Poradzimy sobie. - obie odwróciłyśmy się i poszłyśmy oglądać koszulki obok jeansów. Layla wzięła jedną i trzymała naprzeciwko mnie. Pochyliła głowę i zacisnęła usta, a potem pokręciła głową i odłożyła koszulkę na swoje miejsce.
- Um, wiedzą panie, że kolekcja dla kobiet jest tam. - powiedział i pokazał na drugą stronę sklepu.
- Wiemy. - odpowiedziałyśmy. Popatrzał się na nas dziwnie i odszedł w przeciwnym kierunku.
- Jak myślisz, ile koszulek potrzebujesz? - zapytała mnie przyjaciółka. 
- Uh, myślę, że na razie około dziewięć wystarczy, zawsze mogę dokupić więcej. - wzruszyłam ramionami, idąc do lady, gdzie stał stary mężczyzna. Dał nam kolejne dziwne spojrzenie. Spakował rzeczy do torby, a ja zapłaciłam za nie. Wychodząc zaczęłyśmy z Laylą chichotać.
Będzie ciekawie. W ciągu kilku dni będę facetem, mam nadzieję, że dostanę się do zespołu. Z pomocą Laly  i Casey może mi się to udać. 
- Zaczynamy operację: facet! - krzyknęła Layla, wychodząc ze sklepu, a ja się roześmiałam.